środa, 27 lutego 2013

Testujemy PAT&RUB :)

Jakiś czas temu zostałyśmy zaproszone do testowania kosmetyków PAT&RUB by Kinga Rusin. Powiem że była to ogromna przyjemność i bardzo miłe zaskoczenie:) Paczuszka dotarła w jej skład wchodził: dla Julki: krem ochronny do twarzy dla niemowląt i dzieci oraz  szampon i płyn do mycia niemowląt i dzieci a dla mamy  błyszczyk do ust :) :) :) :) tej samej firmy.
Na pierwszy rzut oka bardzo pozytywnie zaskoczył mnie skład kosmetyków - 100% naturalny - jaka to dziś rzadkość :). Konsystencja i zapach bardzo przyjemny, krem super wchłania się w twarz niemowlaka, doskonale się rozprowadza jest Bogaty w kwasy Omega oraz roślinne substancje tworzące na skórze warstwę ochronną. Zawiera również składniki łagodzące podrażnienia i NIE UCZULA :D Jeśli chodzi o płyn i szampon również daję dużego pozytywa :) nie podrażnia skóry, nie uczula, delikatna konsystencja, łagodzi podrażnienia.  Włosy Julki  sa miękkie, łatwo się rozczesują  i układają. Śmiało mogę polecić te kosmetyki wszystkim mamom. Jestem na TAK :)


PS. Błyszczyk idealny /rezultaty poniżej :)



  

Żłobkowe zaloty :)

Jula ma żłobkowego kolegę Adasia, od jakiegoś czasu panie w żłobku mówią mi jak to  oni się wspaniale  dogadują, że wystarczy ich położyć naprzeciw siebie i gadają do siebie bez końca :) Ehh jaki to fajny widok że córka od najmłodszych ma już powodzenie ...aż strach pomyśleć co będzie za naście lat :P Co prawda ostatnio owa znajomość osłabiła się przez wszelkie choroby, katarki, kaszle itp ale co tam :) choroby minęły i znajomość znów kwitnie ...ale Julka musi sie pierw nauczyć raczkować żeby dorównać koledze :) bo kolega śmiga ze trudno nadążyć a Julka póki co siedzi i obserwuje :) A co do raczkowania no to musimy ćwiczyć ..bo Julka coś leniwa i zapędów nie ma :/ Mama dziś zakupiła wałeczek do nauki ....zobaczymy co to da :) a tak swoją drogą to ciekawe po kim te lenistwo????:)





sobota, 9 lutego 2013

powrót do żywych :) :) :)

Po 3 tygodniowym siedzeniu w domu i zmaganiu się z okropnym choróbskiem - (pierw wirus u Julki, potem u mnie, a potem u mojej mamy - czyli taki wirus pokoleniowy) powróciliśmy do żywych :) Ja co prawda od tygodnia chodzę w pół wyleczona do pracy a Julia wczoraj poszła pierwszy raz od 3 tyg. do żłobka :) Mimo że miałam wiele obaw czy wejdzie znów w ten rytm nie było źle od razu banan na twarzy :) zabawa tamburynem i garnuszkiem klocuszkiem zdominowały cały dzień :) uffff jaka ulga że wszystko wróciło do normy:) Z nowości Julce wczoraj przebiły się  dwie górne jedynki :) --- kolejna ulga - bo strasznie te ząbkowanie ją ostatnimi dniami męczyło noi nas rodziców też -- tydzień spania tylko po 4 godziny w nocy - masakra była :)